Zapraszamy Cię na najbliższe spotkanie Wspólnoty Boży Pokój - w najbliższą środę o godzinie 19:00, kościół dolny.

Zapraszamy Ciebie i Twoich bliskich na Wieczory Chwały w Wołominie!

Kościół św. Józefa Robotnika, ul. Piłsudskiego 44, Wołomin, Księża Orioniści

Terminy (niedziele, godzina 18:00):

  • 2019 (8 IX, 29 IX, 27 X, 24 XI, 15 XII)
  • 2020 (26 I, 23 II, 29 III, 26 IV, 31 V, 27 VI)


Świadectwo

  • Świadectwo Justyny - 12 lutego 2020
    Od jakiegoś czasu już uczestniczę w wielbieniach organizowanych przez Was. Bardzo dziękuję za to co robicie. Dzięki tym wielbieniom z modlitwą o uzdrowienie otrzymałam ogromne ilości łask, przede wszystkim uzdrowienia i uwolnienia. Przepraszam, że dopiero teraz daje to świadectwo - będzie zbiorczo :) W listopadzie podczas wielbienia Pan uzdrowił mnie i moją rodzinę z koronawirusa. Wszyscy, nawet tata, który ma przewlekła chorobę płuc, przeszliśmy go bardzo łagodnie. Pan wyleczył również moje trzeszczące od lat kolana i egzemę. Z kolanami było tak, że na dwóch wielbieniach mówiliście o tym, zanim w końcu dotarło do mnie, że to naprawdę dla mnie i dopiero uwierzyłam. Trochę tak jakby Pan Jezus mówił: "Proszę, weź już tę łaskę ode mnie. Nie daj się dłużej prosić":). Dwa tygodnie temu na Waszym profilu na FB trafiłam na krótki film, chyba 5 minutowy, z marca 2020 r. i coś mnie tknęło żeby go włączyć. Trochę dziwne było dla mnie, że po wejściu na profil nie pokazał mi się film najnowszy, tylko jakiś sprzed roku. To było krótki film Pana Roberta z czytaniem fragmentu Ewangelii, a na końcu było świadectwo Pani, której wyniki krwi się poprawiły, a miała za dużo limfocytów. Aż usta otworzyłam z wrażenia, bo kilka dni wcześniej dostałam swoje wyniki i miałam ten sam problem. Nie prosiłam o uzdrowienie, ale przyznam, że trochę mnie to męczyło. Jak widać Pan Jezus uzdrawia jeszcze zanim go o to poprosimy. Nowych wyników jeszcze nie robiłam, ale chyba już nie muszę... :) Dzisiaj wysłuchałam wielbienia z 10 lutego i przyjęłam uzdrowienie z szumów usznych, wyprostowania koślawych kolan, bólu gardła, wypadania włosów i uwolnienie z lęku, który mi towarzyszył od kilku dni. Na końcu przyjęłam oczyszczenie i pojawił się szloch... Chwała Panu! Justyna

  • Uzdrowienie z bóli menstruacyjnych - Ania 4 lutego 2021
    Pragnę powiedzieć wszystkim niedowiarkom, że pan Jezus Was słyszy! Uzdrowił mnie z ogromnych bóli menstruacyjnych, które w wyniku choroby zwanej endometriozą męczyły mnie całe dorosłe życie, nawet mimo operacji uwolnienia zrostów, której poddałam się pół roku temu, bóle i tak wracały. Obecnie mija drugi cykl jak bólu nie ma, a zawsze skręcało mnie tak, że nie mogłam normalnie funkcjonować. W tym czasie nie stosowałam żadnych leków. Podczas jednej z modlitw Uwielbienia poczułam, że Duch Święty po raz kolejny mnie dotknął. W przeciągu 4 miesięcy do mojego nawrócenia zrobił to już kilka razy i wiem, że to dopiero początek. Pan Jezus również oczyszcza moje małżeństwo, zaczął ode mnie i „wziął się” bardzo szybko za mojego męża. Wysłał go na rekolekcje ignacjańskie poprzez niezwykle zaangażowanego księdza na spowiedzi. Z początku wystraszona co to będzie?- teraz ufam i daje Panu Bogu wszystko przemieniać zgodnie z Jego wolą! Teraz wiem, że oddanie się w pełni woli Pana jest najlepszą, najcudowniejszą opcją jaką możemy wybrać w życiu. Pan Jezus cierpliwie czekał od lat mojego dzieciństwa aby wejść ponownie w moje życie i nawiązać relację. Chwała Panu! Dziękuję całej wspólnocie za piękne modlitwy i nagrania, które są kanałem kontaktu z Panem, dla wszystkich którzy go w jakiś sposób stracili. Anna

  • Świadectwo Doroty - 2 lutego 2021
    Wczoraj wieczorem oglądałam Wieczór Chwały. Postanowiłam że muszę to napisać. Było poznanie o kobiecie, która żyje w związku nie poświęconym od 16 lat. To ja! Wszystko się zgadza. Wcześniejszy związek zawarty w kościele, tragedia. Złe duchy opanowały mojego byłego męża. W moim domu działy się rzeczy niesamowite. Płacz, rozpacz, strach, przemoc, bicie...wszystko, widziałam złego twarz w twarz. Uciekłam z domu. Ślub został unieważniony po procesie przez biskupów po 8 ciężkich latach. Wzięłam potem ślub cywilny z Włochem. Niestety nie za bardzo dobrze się układa, ja chciałam wziąć ślub kościelny, ale mój mąż powiedział, że nie da mu żadnej wartości. Miałam też dość poważne problemy zdrowotne i w tym czasie mój mąż zamknął się w sobie zostawiając mnie samą przez długie lata. Sama może nie byłam, bo miałam zawsze mój różaniec i Matkę Bożą, która zawsze wyciągała mnie nawet z bardzo dramatycznych sytuacji. Między mną i mężem stanął mur bardzo wysoki. Skoro on jest tak wysoki, nigdy nie miałam odwagi prosić Jezusa o pomoc. Wczoraj słuchając poznanie, otworzyło mi się serce. Wiedziałam doskonale że mówisz o mnie. Dziękowałam Bogu wieczorem z sercem które biło mi jak dzwon. Słowa ze nie jestem sama, to najpiękniejsze słowa jakie usłyszałam w życiu. Teraz oddaje moje małżeństwo w ręce Jezusa Chrystusa wierząc że spotkamy się na ślubnym kobiercu. Chwała Panu Bogu! Pozdrawiam was bardzo gorąco z Włoch i dziękuję za wszystko! Dorota

  • Świadectwo Marioli - uzdrowienie żołądka - 18 stycznia 2021
    Chcę krótko napisać moje świadectwo uzdrowienia. Miałam duże problemy z żołądkiem i z żywnością, trwało to parę lat i praktycznie lekarze nie mogli mi pomóc. Po modlitwie Roberta w mojej intencji Pan Bóg uzdrowił mnie. Nie mam problemu z żołądkiem i z silnymi wzdęciami i mogę jeść teraz wszystko. Następne uzdrowienie otrzymałam oglądając "Gdzie dwóch lub trzech" - odcinek 158 , Pan Bóg powiedział, że zabiera nocne objadanie się  i ja przyjęłam to uzdrowienie. Długie lata budziłam się w nocy i jadłam. To było okropne i męczące dla mnie. Zasypiałam z jedzeniem w ustach i martwiłam się, że którejś nocy się uduszę, ale teraz jestem wolna i nie jem w nocy ponad miesiąc i to jest cudowne. Dziękuje z całego serca Panu Bogu. Chwała Tobie Panie. Amen. Pozdrawiam gorąco was wszystkich. Mariola

  • Uzdrowienie z gnijącego nosa przez 50 lat... - świadectwo Haliny
    Dziękuję Ci Jezu, wspaniałe jest Twoje Imię! W sobotę  9 stycznia 2021r odpowiedziałeś na moją prośbę o modlitwę.  Kiedy zadzwoniłeś do mnie, jeszcze raz krótko opisałam moją chorobę  i rozpoczęliśmy wspólną modlitwę. Tak naprawdę, to Ty modliłeś się, a ja próbowałam za Tobą powtarzać. Na koniec usłyszałam jak powiedziałeś "JESTEŚ UZDROWIONA ". Następnie zapytałeś jeszcze, czy coś czułam w czasie naszej modlitwy . Odpowiedziałam, że zupełnie nic. Powiedziałeś mi jeszcze, że  jak już będę gotowa to powinnam dać świadectwo o moim uzdrowieniu i przytoczyłeś słowa z  Pisma Świętego o 10 uzdrowionych. Kiedy rozłączyliśmy się, usiadłam z wrażenia i nie wiedziałam co mam z tym zrobić. Ponad 50 lat żyłam w symbiozie z chorobą zwaną OZENA.  Chorobą, która jest nieuleczalna. Można się przyzwyczaić, prawda?  Od tej choroby się nie umiera ale życie z tą chorobą jest okropnie uciążliwe i krępujące. Tu dla osób , które nie wiedzą co to jest  za choroba, naświetlę w telegraficznym skrócie co to jest. Otóż,  jest to dolegliwość najczęściej dotykająca kobiety i praktycznie nie występująca już prawie w EUROPIE. Choroba tzw. TRZECIEGO ŚWIATA.  Mnie ta choroba dopadła w dzieciństwie z powodu zwykłego zaniedbania. Kiedy byłam dzieckiem, wpadłam do przyblokowej, głębokiej na 3-4 metry kotłowni. Padając na resztki węgla, złamałam przegrodę nosa. Ze strachu przed laniem, ukryłam okoliczności rozbitego nosa. Wiedziałam, że tam nie wolno mi było chodzić. Do powstałej w nosie rany wdarła się bakteria, która całymi latami niszczyła mi wnętrze nosa. Odwiedziłam w swoim życiu wielu specjalistów. Niestety, wszyscy zgodnie twierdzili, że jest to przykra nieuleczalna choroba i jedyne co można zrobić to tylko hamować jej rozwój. Zalecano mi  codzienną higienę i maść z antybiotykami. Po jakimś czasie antybiotyki przestały działać. I tak przez ponad 50 lat z małej ranki w nosie zrobiła się wielka  gnijąca rana. Wygniła mi prawie cała lewa przegroda nosowa. Każdego dnia rano pierwsze kroki po przebudzeniu to bieg do łazienki. Bo odklejające się strupy i gęsta śmierdząca wydzielina spływała mi z nosogardzieli do gardła. Ale to jeszcze nie wszystko. Po pewnym czasie zauważyłam, że nie czuję zapachów. Przestał dla mnie istnieć świat perfum. Nie czułam jak dziecko narobiło w pieluchę. Z przerażeniem zauważyłam, że nie czuję ulatniającego się gazu,  przypalającego się garnka z zupą i palącej się patelni, choć w domu siwo od dymu. Przed rodziną ukrywałam brak węchu ale długo się nie da. Ostatnimi czasy choroba tak się pogłębiła, że ciągle mnie bolała głowa i uszy. W grudniu miałam nawet robiony rezonans magnetyczny głowy z kontrastem. Upewniło mnie to badanie, że z głową wszystko ok. Wszystkiemu winny nos i siedząca w nim bakteria.  No i tu dzwoni Jacek z propozycją wspólnej modlitwy o uzdrowienie i uwolnienie. Kiedy rozłączyliśmy się usiadłam i nie wiedziałam co mam począć. W czasie naszej modlitwy nic nie czułam tak jak inni opisują, że czuli ciepło. Jacek powiedział, że jestem uzdrowiona. A w nosie pełno wydzieliny, która domaga się wydmuchania. Normalnie poczułam się bezradna, bliska płaczu. Siedząc tak na łóżku, ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam modlić się do DUCHA ŚWIĘTEGO. Dziękowałam JEZUSOWI , MATCE BOŻEJ i tak w kółko kilka razy. W sercu czułam radość, a z tyłu głowy strach, który mnie paraliżował. Wstałam, wyszłam z sypialni oczyściłam nos z wydzieliny i strupów i to był ostatni raz. Dziś jest wtorek, wieczór od soboty nie zbiera mi się wydzielina, nie czuję potrzeby płukania nosa solą fizjologiczną, w celu odmoczenia strupów ( co zwykle, przynajmniej raz na dobę musiałam robić). Ciągle czuję radość w sercu, chociaż dziwnie mi przywyknąć do nowego życia ( ponad 50 lat robi swoje) i strach gdzieś tam z tyłu głowy czai się nieśmiało. Ale ciągle dziękuję JEZUSOWI i modlę się. Zaczęłam już dawać nieśmiało świadectwa, rodzinie i koleżankom. Moje serce raduje się , dziękując Jezusowi za dar uzdrowienia i gdyby nie to, że Suwałki śniegiem zasypane, a na jeziorach leży kra, przybiegłabym na skrzydłach do Wołomina żeby w Waszym kościele wykrzyczeć swoją radość i uściskać Ciebie i Roberta. Ale obiecałam sobie, że przy sprzyjających warunkach pogodowych zrobię to.   Tymczasem dziękuję, pozdrawiam bardzo serdecznie i z Panem Bogiem! Halina

  • Świadectwo ze spotkania - Marty i Ani - 20 lipca 2020
    W środę 15 lipca pojechałam na spotkanie wspólnoty BOŻY POKÓJ w Wołominie. Pan dotknął mnie. Padło słowo poznania odnośnie światła, które wchodzi do mojego domu pod nr 33. Łzy popłynęły nagle. Wierzę że światło Pana odmieni życie mojej rodziny. Smutek w sercu wypełnił spokój, radość i lekkość. Pan uwolnił mnie od dźwigania przygnębienie i moja wiara pogłębiła się. Poczułam ulgę. Chwała Panu! Ania
    Szczęść Boże! Podczas modlitwy na spotkaniu wspólnoty 15 lipca padło słowo poznania, że Bóg uwalnia 2 serca ze smutku, rozpaczy, przygnębienia. Podczas wypowiadania tych słów przeszło przeze mnie i moje serce ciepło, a z moich oczu popłynęły łzy. Przyjęłam te poznanie i dziękuję Bogu za uwolnienie. Od tego czasu poczułam się lżej i każdą troskę ofiaruję Bogu. Było też poznanie, że z domu pod numerem 33 wypływa światłość. Wraz z rodziną mieszkam pod tym numerem i również przyjęłam te poznanie. Chwała Panu! Wspaniała jest u was atmosfera i uwielbianie Boga. Zawsze warto jechać. Jeździmy już od ponad roku co jakiś czas na wieczory chwały. Marta

  • Świadectwo ze spotkania - 2 lipca 2020
    Wczoraj na spotkaniu uwielbiającym Jezusa doświadczyłam  uwolnienia z pustki duchowej.
    Od ok 1,5 miesiąca odczuwałam samotność, odrzucenie duchowe. Towarzyszące myśli to takie, że Bóg o mnie zapomniał, opuścił mnie. Po modlitwie wstawienniczej na spotkaniu ze Wspólnotą Boży Pokój odzyskałam radość duchową, poczułam obecność Pana Jezusa, wrócił spokój (wcześniej towarzyszył tylko niepokój, ciągłe zdenerwowanie itp). Marzena

  • Świadectwo Sebastiana (29 czerwca 2020)
    Dziękujemy w imieniu Rodziny i Stanisława za modlitwę za Stanisława. Po wstrząsie septycznym, ciężkiej operacji i tygodniowej śpiączce, podczas której leżał pod respiratorem, po dwóch tygodniach spędzonych w szpitalu, dziś zostaje wypisany do domu. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych! Chwała Najwyższemu za cud uzdrowienia! Sebastian

  • Świadectwo Doroty (27 czerwca 2020) pod odcinkiem Bożej Mocy (kanał Prowadzi Mnie Jezus na YT)
    Po modlitwie Bóg napełnił mnie Bożą miłością. Uwolnił od nękania złego ducha. Przyjmuję to uzdrowienie. Wierzę, że to uzdrowienie jest stałe. Amen. Dziękuję Ci Jezu! Dorota


  • Świadectwo uzdrowienia Joli z raka trzustki (24 czerwca 2020)
    Bardzo się ciesze i bardzo dziękuję, bo wiem że dzięki wam i dzięki Panu jestem uzdrowiona. Jakieś tam leczenie mnie czeka, ale ważne ze nie ma raka... Bardzo dziękuję wam za modlitwę i napewno pojawimy się nie raz na mszy.
    *Na spotkaniu modlitewnym  10 czerwca modliliśmy się o uzdrowienie Joli z raka trzustki. 24 czerwca 2020 wynik rezonansu pokazał, że nie ma raka.

  • 9 czerwca 2020 - uzdrowienie Alicji z palącego bólu krtani i lęku w sercu
    Robercie, dziękuję Ci za Twoją dzisiejszą modlitwę za mnie. Od dłuższego czasu mam problemy przełykiem, gardłem, krtanią. Zadzwoniłam do Ciebie i w trakcie modlitwy ból przełyku znikł. Wiem, że Bóg już zaczął mnie uzdrawiać. Z wiarą przyjmuję to uzdrowienie. Chwała Panu! Dziękuję!

  • 8 czerwca 2020 - W trakcie trakcie transmisji z Wieczoru Chwały jedną panią (która oglądała transmisję on line) zaczęło wyginać w różne strony. Ogromne ciepło wchodziło i przechodziło przez jej plecy. Jezus całkowicie uzdrowił jej krzywy kręgosłup!

  • 8 czerwca 2020 - podczas transmisji Wieczoru Chwały padło poznanie uzdrowienia z choroby Leśniewskiego. Uzdrowienie przyjął dla siebie Krzysztof, który w tym momencie poczuł ciepło i poruszanie się jelit. W efekcie znikł ból i wszystkie dolegliwości. Po pewnym czasie ból wrócił. Potęgował się strach przed rakiem jelit. Jako wspólnota podtrzymywaliśmy wiarę Krzysztofa, że jest uzdrowiony. Ostatecznie, badania nie wykazały żadnej nieprawidłowości. Wkrótce ból znikł na stałe. Chwała Panu!

Data dodania: 2020-02-03